czasem gdy człowiek (czyli ja) powinien zabrać się do pracy znajdzie sobie 1001 innych ciekawszych zajęć
jak choćby zrobienie poduszeczki na igły bo igły między szpilkami mi się gubiły.
a jak już w końcu wezmę się do pracy, to zwykle taka jedna z uszami jak aksamit przylezie i błaga by ją wziąć na kolana bo twierdzi, że jej się obiad w brzuszku ułożyć nie chce
po 5 minutach w końcu uchata ma odpływ i mogę dalej pracować.
To się kotu przypomniało o tym, że dawno u mnie na kolanach nie była
w przypływie mojej dobroci udostępniam kotu krzesło najbliżej balkonu
i wracam do pracy i tak będę teraz męczyć do nocy z przerwami bo oczywiście, ktoś będzie chciał wyjść, bo misia trzeba z pod kanapy wyciągnąć, albo jak przed chwilą akcja ratunkowa
bo misia krzesło nogą przygniotło




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz