Poniedziałkowa chwila oddechu z dużym kubkiem gorącej kawy, za nim znowu wrócę do dłubania nad projektami. Aaaa właśnie patrzę za okno i widzę, że pada śnieg..... lubię padający śnieg, tylko w tym roku wolałabym żeby wyszło słońce. A tu nie dość, że szaro, zimno, to jeszcze śniegu dosypuje. Kiedy ja tak marzę o zielonym lesie, o polanie i kocyku. I dość już mam marznięcia, zimnych rąk i lodowatych stóp, coraz bardziej wkurza mnie opatulanie się przed wyjściem na dwór, chcę chodzić na bosaka, moje stopy mają już dość kapci i skarpet. Chcę latawce dmuchawce. Psia Mopsia też ma już dosyć zimna, choć uwielbiam ją w jej czerwonym sweterku.

Ech ta moja istotka na 4 łapinkach. Taka nieusłuchana, taka uparta, takie to to czasem humorzaste, a jednak jest moja wyjątkowa. I nie mogę przestać myśleć o jamniku, który został oddany bo okazał się nietrafionym prezentem choinkowym dla dzieci..... Na szczęście jamnika przygarnęła inna rodzina.
A tak właściwie, to miałam się pochwalić w sobotę osiągnęłam mój drugi cel waga 58kg (pierwszy cel 62kg) i teraz już został główny cel 55kg.
I pomyśleć, że jeszcze rok temu znajdowałam 101 powodów, dla których nie mogę schudnąć :] I żeby było śmieszniej nie stosowałam i nie stosuję żadnej diety, ba jem dość dużo, oczywiście dużo ruchu. Ok przyznaję w ostatnim miesiącu testuję "wspomaganie" - ale o tym już nie długo, jak i moje małe podsumowanie odnośnie odchudzania.
pozdrawiam z moją gwiazdą Mopsią i wracam do pracy :)
Kochana ... tez bym wolała żeby już wyszło słonko no ale możemy sobie pomarzyć u mnie padało przedwczraj i wczoraj i jest trochę biało.Mam już tego dość bo chcę wiosnę.
OdpowiedzUsuńŚliczne te zdjęcia :)