Witajcie w Nowym Roku 2014 :)
wiem, że już Luty się rozpędza, ale jeszcze mnie w tym roku na blogu nie było. I teraz już postaram się pisać tutaj regularnie. Własnie wpisałam sobie w kalendarz jedno z zadań w 2014 roku, to przynajmniej raz w tygodniu dodać notkę na blogu.
Wracam też do odchudzania. No niestety jak się w święta trochę przesadziło, a po świętach nie zadbało o przyzwoite menu, a jedyną aktywnością była chodzenie do pracy i z pracy, to teraz muszę się wysilić i zadbać bardziej o siebie. W końcu za 2 miesiące i ciut wiosna i wypadało by jakoś wyglądać ;)
Tak więc plan jest taki
1. Ograniczenie na słodycze i alkohol -- o ile bez alkoholu życie nie jest takie trudne, o tyle ze słodyczami, a szczególnie z czekoladą może być problem. Całkowicie odstawić się od niej nie potrafię. Ale zmniejszam ilość czekolady, a w chwili słabości szklanka wody z cytryną (też pyszna)
2. więcej ruchu
- skakanka idzie w ruch
- rower do naprawy (wstyd się przyznać, ale od kraksy na początku roku jeszcze go nie naprawiłam) za to mam już/w końcu kask :D
- pływać, dużo pływać - tzn. chodzić na basen
3. Więcej warzyw - za miast ciasteczek, kanapeczek - kalarepka, marchewka, seler
4. Chodzić spać przed północą - ten punkt powinien znajdować się na 1 miejscu, bo jeśli się nie wyśpię, to zazwyczaj dzień mam na odwal się, nie mam siły na nic, a już na pewno nie ruszę tyłka.
5. Znaleźć fajną aplikację (ktoś zna? coś wie?) - taki ze mnie człowiek, że jak wspomogę się jakimś bajerem, to łatwiej mi wytrwać w dążeniu do celu
6. Dużo spacerów - przy okazji psia Mopsia może trochę schudnie :D
wtorek, 4 lutego 2014
poniedziałek, 23 grudnia 2013
piątek, 13 grudnia 2013
zapomniany artysta Zbigniew Kaja - w Muzeum Narodowym w Poznaniu
postanowiłam, że co jakiś czas będę wrzucać na bloga informacje o wystawach i wydarzeniach wartych uwagi, oczywiście większość będzie z Poznania (bo tu mieszkam)
Zaczynam, od wystawy, którą można oglądać w Muzeum Narodowym w Poznaniu - poświęcona twórczości Zbigniewa Kai - malarz, grafik, scenograf.
Artysta całym swoim życiem związany z Poznaniem stworzył tak wiele, a jednak zapomniany. Dorobek ogromny - plakaty, grafiki, obrazy, etykiety, ekslibrysy, scenografie, medale, neony, znaczki pocztowe.
wystawę można oglądać do 26 stycznia.
wtorek, 3 grudnia 2013
dla uzależnionych od roweru
Wiem, że dla sporej części obywateli w Polsce i nie tylko jesień i zima, to sezon raczej nie rowerowy. Okres, w którym większość rowerów chowana jest do piwnic/garaży/komórek itp. I nikogo nie będę przekonywać czy namawiać by nie chował roweru, by jeździł całą jesień i zimę. Dla nie przygotowanego organizmu, taka jazda wcale łatwa nie będzie. Ale wiem, że są ludki, trochę takie jak ja, którzy są lekko uzależnieni od jazdy na rowerze, są bardziej zahartowane, dla których rower to nie tylko wycieczki (które też bardzo lubię) ale ulubiony środek transportu. Są też osoby z początkującym uzależnieniem, dla których ten zimny sezon jest pierwszy taki. I one często pytają jak się ubieram. Ale pytają też i takie, które już nie jeden sezon przejeździły.
Chętnie dowiem się też jakie wy macie sposoby na ubranie się by było ciepło i wygodnie.
Chętnie dowiem się też jakie wy macie sposoby na ubranie się by było ciepło i wygodnie.
Oczywiście bielizna (tej wam nie pokarzę, ale u mnie sprawdza się bielizna "sportowa" bezszwowa, nie uciska i się nie suwa) spodnie, bluzka i tu zaczynam specjalne docieplanie golf i czapka - ja mam akurat ze sklepu dla koniarzy, komplet Polskiej firmy fair play , które polecam, bo są ciepłe a w składzie 40% wełny dzięki czemu nie drapią.
na golf zakładam bluzę/sweter najlepiej zapinany
następna kurtka i rękawiczki, kurtka nie jest szalenie gruba, ale dość luźna, że mogę się do ubrać, ma wysoki kołnierz, bez kaptura ( na rowerze kaptur raczej się nie przydaje bo ogranicza pole widzenia)
gdy na dworze czyt. skoro świt jest jeszcze mrozik i powiewa lodowatym powietrzem na głowę zakładam cieplejszą czapkę i opatulam się grubszym kominem (wydziergany własnoręcznie)
za nim wyruszę ręce i buzię (pod podkład) smaruję kremem na zimę (ja lubię te dla dzieci)
a na usta obowiązkowo !!! (już prędzej wyjdę bez rękawiczek, czy bez kremu na buzi niż bez posmarowanych ust, bez tego najbardziej bym cierpiała) pomadka ochronna i tu polecam (nie tylko rowerowym maniakom) wypróbowana od kilku sezonów Pomadka ochronna do ust FLOSLEK-u Winter Care (jedyne co mnie w niej denerwuje, to opakowanie jakieś takie delikatne i po jakimś czasie całe pęka, ale to opakowanie, bo jeśli chodzi o ochronę ust, to skutecznie je chroni, przed popękaniem, nawet jeśli trochę usta popękają, to z lekka je koi (na bardziej spierzchnięte usta polecam posmarować miodem i poczekać z 5 minut a jak się uda to ciut dłużej)
p.s. zapomniałabym o stopach, które też trochę bardziej mogą zmarznąć, polecam w buty załadować dodatkowe wkładki - mnie na razie wystarczają polarowe, a na większe mrozy filcowe.
p.s. oczywiście nie zapominam o odblaskach i dobrym oświetleniu roweru !!p.s. warto też przed zimową jazdą oddać rower do przeglądu
poniedziałek, 2 grudnia 2013
grudniowy weekend
Początek grudnia, a pogoda prawie nas rozpieszcza ;) , no dobra nie ma +20 i błękitnego nieba, ale jak na ten miesiąc i porę roku, to mamy ciepło. W sobotę na termometrze całe 6 stopni w niedzielę prawie 10, do tego ani nie leje,śniegu brak, tylko czasem mocniej zawieje, pokropi i to wszystko. Tak więc, że sobota była piękna i pognaliśmy na rowery i powinna tu być foto jazdy z nad Rusałki do Strzeszynka, ale zbyt dużo nie będzie bo ciapa gapa zapomniała aparatu :/
a na koniec zdjęcie z dzisiejszego poranka, lekko przymroziło, kierowcy rano marznąć skrobali szyby, a ja oczywiście ciepło ubrana mknęłam na rowerze do pracy :D
jedyne zdjęcie z fona gdy nie dowierzałam, że tak pięknie, że tak spokojnie, a ja w plecaku prawie nic nie mam, bo zapomniałam zapakować też termosik i kanapki (nie pytajcie co w takim razie było w plecaku)
jezioro i Rusałka i Stzreszynek piękne, ale trasa masakra, błoto, błoto z liśćmi. Ale rower mój spisał się dzielnie. Do tego co raz lepiej idzie mi używanie przerzutek (kiedyś posiadałam rower z przerzutkami, ale wtedy jakoś się nie interesowałam po co one w rowerze, a poprzedni rower był pozbawiony tego cudownego wynalazku)
Plus tego, że dużo błota, to to, że na trasie było mało spacerowiczów chodzących środkiem ścieżek :)
W niedzielę pogoda była trochę mniej sympatyczna bo mocniej wiało i czasem padał zimny deszcze, więc wybrałam się na zakupy, oczywiście rowerem. Po drodze natknęłam się na stare tramwaje na tyłach zajezdni. Pamiętam, że jako dziecko uwielbiałam nimi jeździć. A teraz one stoją jakby zapomniane i rdzewieją ;(
a na koniec zdjęcie z dzisiejszego poranka, lekko przymroziło, kierowcy rano marznąć skrobali szyby, a ja oczywiście ciepło ubrana mknęłam na rowerze do pracy :D
wtorek, 26 listopada 2013
jak dobrze rozpocząć dzień
Wczoraj dałam się namówić na pozostawienie roweru, bo zimno, bo ma śnieg padać. I co? I zimno było, śnieg nie padał, a ja zmarzłam czekając na tramwaj, potem w tramwaju prawie się ugotowałam i mimo, że wyszłam wcześniej, to ledwo zdążyłam do pracy, a z pracy wracałam i wracałam.
Jak już dotarłam do domu, to postanowiłam nigdy więcej nie słuchać "dobrych" rad. Powyjmowałam więc ciepłe czapki, rajstopy, rękawiczki. Rano się opatuliłam i jazda :)))
I dzisiaj cała szczęśliwa (endorfin-ki pracują) dotarłam na moich ukochanych dwóch kółkach do pracy w dodatku 10 minut przed czasem (wiem, miałam szczęście na światłach).
Tak więc nie straszny mi mrozik, nigdy więcej tak szybko się nie dam wmanewrować w jazdę komunikacją miejską w Poznaniu.
poniedziałek, 25 listopada 2013
zmiana planów
Witajcie po weekendzie, po którym powinnam wrzucić zdjęcia z wyprawy rowerowej nad jezioro, ale taka wyprawa się nie odbyła. Odbyła się za to wyprawa do okulisty. Uchu najwyższa pora była. Jeziora tak więc nie było, ale trasa do okulisty wiodła obok jednego z najpiękniejszych parków w Poznaniu - Park Sołacki
i w drodze powrotnej
w drodze powrotnej zaczęło się ściemniać więc założyłam na siebie odblaskową kamizelkę (oczywiście przednia i tylna lampka włączona)
p.s. pamiętajcie by w jesienne szarugi być widocznym!!
p.s.2 mam nadzieję, że wyprawa nad jezioro odbędzie się w następną sobotę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

