nerwus ze mnie ostatnio okropny, ale podjęłam się czegoś do czego nie mam przekonania, a widzę jak niektórzy we mnie wierzą. Czuję na sobie presję i mimo, że nie jestem panikarą, tym razem mam ochotę rzucić wszystko i uciec.
No ale, nie mogę, musiałam się wyżyć :D
Ubrałam się ciepło, wypiłam ciepłą kawę i więc wsiadałam na rower i pognałam do Lasku Marcelińskiego (w Poznaniu)
To był genialny pomysł !!!!
coś we mnie jest takiego, że uspokajam się pośród drzew
a jadąc na rowerze nabieram nową energię
dotleniona mózgownica wzięła się do pracy i nawet coś wczoraj się pojawiło
byle do weekendu, jak go przeżyję, to chyba już nic mnie nie zdoła wyprowadzić z równowagi ;)
pozdrawiam
Podziwiam cię że podjęłaś się jazdy na rowerze w śniegu ja bym się bała że się wywrócę ;d
OdpowiedzUsuńfaaajnie tak na rowerku :) i śnieg macie :D super :D
OdpowiedzUsuńAniu, tu się nie ma czego bać, na śniegu miękkie lądowanie;)
OdpowiedzUsuń